Jesteśmy stworzeni do powołania:))

Kiedy myślę o powołaniu, przychodzi mi do głowy obraz artysty, który tworzy dzieło. Zanim weźmie do ręki pędzel czy dłuto, musi mieć wizję. Następnie przenosi ją na dzieło, które tworzy. Wizja ta staje się obecna w stworzonym dziele i jednocześnie pozostaje we wnętrzu artysty jako jego intymna własność. Z powołaniem jest podobnie. Artystą jest Bóg, który ma wizję, dziełem jest człowiek, którego Bóg stwarza. W powołaniu chodzi oto, aby wejść w dialog z Bogiem, by tę wizję nas samych zrealizować. Ta wizja ma tworzyć się w dialogu, który jest miłością a nie na drodze wykonania nakazu! W tym celu Stwórca daje nam czas i przestrzeń, sprawia, że spotykamy różnych ludzi, obdarza darami, talentami, przygotowuje dla nas scenariusze realizacji naszego powołania. Tak wyposażeni jesteśmy zdolni odkryć wizję nas samych ukrytą w Bożym Sercu. Jest nią nasze powołanie. Możesz w życiu robić cokolwiek, do czego masz zdolność, talenty, możliwości, ale jeżeli nie robisz tego zgodnie z wizją Boga, twoje wysiłki nie przynoszą żadnego pożytku. Powołaniem każdego człowieka jest miłość. Pytanie o powołanie jest pytaniem o miłość: kogo kochasz najbardziej na świecie? Boga? Człowieka? Czy może jakieś dzieło?

Jeżeli odpowiesz sobie na to pytanie, znajdziesz odpowiedź czy masz być księdzem, siostrą zakonną, mężem, żoną czy osobą samotną.

Bóg stwarzając Cię rozpoczął już z Tobą dialog. Czeka, aż zaczniesz go kontynuować! Powodzenia!

Powołanie – Boży dar dla każdego

Powołanie – kiedy słyszymy to słowo, wówczas pierwsze skojarzenia kierujemy w stronę kapłanów, zakonników, zakonnic, potem dopiero myślimy o lekarzach i nauczycielach. Choć takie pojmowanie słowa „powołanie” jest wielkim zubożeniem jego treści, to jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że niesie ono w sobie pewną ważną prawdę: źródeł powołania trzeba szukać poza człowiekiem, w Bogu. Powołanie jest pojęciem głęboko religijnym i dlatego jego istotę można zrozumieć tylko w relacji do Boga. Bóg wszystko czyni z miłości. Z miłości stworzył wspaniały świat; z miłości też na swój obraz i swoje podobieństwo stworzył człowieka; również kierując się miłością, zaprosił stworzonego przez siebie człowieka do współpracy z sobą w dziele budowania świata, w dziele kształtowania oblicza ziemi. To Boże zaproszenie skierowane w stronę człowieka nazywamy powołaniem. Stary Testament opisując ideę powołania, wyrażał ją terminami: wołać, zapraszać, wybierać.

Pan Bóg stwarzając człowieka nie chciał, by był on tylko nieokreślonym elementem świata, w którym żyje, by jego życie było tylko ciągiem przypadkowych zdarzeń, dlatego przygotował dla niego bardzo konkretne miejsce w świecie, którego nikt inny nie jest w stanie zapełnić. Przygotował też konkretne zadanie, które człowiek w swoim życiu powinien wypełnić, zrealizować. Różnie wyraża się miłość Boga zawarta w łasce powołania. Jednych Bóg powołuje do tego, by troszczyli się o zdrowie ciała, innych, by troszczyli się o rozwój ludzkiego intelektu, a jeszcze innych powołuje do tego, by zabiegali o zapewnienie materialnej strony ludzkiej egzystencji. Są tacy, których Bóg zaprasza, by wypełniali swoje życiowe powołanie żyjąc w rodzinie i są tacy, których powołuje do tego, by czynili to samo żyjąc w samotności. Niezależnie jednak od rodzaju, od formy, każde powołanie jest niezmiennie wielkim darem miłości Boga, poprzez który nadaje On sens ludzkiemu życiu. Nie ma człowieka, który byłby pozbawiony tego daru miłości Boga i któremu Pan Bóg nie przygotowałby miejsca w stworzonym przez siebie świecie. Jest przy tym niezgłębioną tajemnicą Stwórcy, dlaczego akurat takim a nie innym powołaniem konkretnego człowieka obdarza.

Choć poprzez łaskę powołania Pan Bóg wyznacza człowiekowi ściśle określone miejsce w życiu i zadanie do wykonania, to jednak fundamentem każdego szczegółowego powołania jest bardzo szeroko pojęte powołanie skierowane do wszystkich ludzi. W pierwszym rzędzie jest to powołanie do człowieczeństwa, a więc do tego, by człowiek jako istota stworzona na obraz i podobieństwo Boga coraz bardziej ten obraz Stwórcy w sobie ukazywał, by stawał się coraz doskonalszym człowiekiem. Następnie jest to powołanie do prowadzenia dialogu z Bogiem, do życia z Nim w coraz większej zażyłości, powołanie do zbawienia.

Wyznaczając człowiekowi miejsce w świecie, obdarzając łaską powołania, Pan Bóg obdarzył go też licznymi darami, zdolnościami, talentami, z pomocą których może on swoje powołanie zrealizować. Wszystkie te talenty są podporządkowane powołaniu – człowiek otrzymuje takie a nie inne dary, aby mógł z ich pomocą wypełnić swoje niepowtarzalne życiowe zadanie. Są one jednocześnie wskazówką, pozwalającą rozpoznać swoją drogę – Bóg obdarzając człowieka łaską powołania pozwala też ten dar rozpoznać m.in. poprzez ocenę zdolności, talentów i predyspozycji człowieka.

Wypełniając swoje życiowe powołanie człowiek jednak nie tylko realizuje Boże plany, ale też realizuje i spełnia samego siebie – rozwija siebie i swoje zdolności, wykorzystuje swoje możliwości, swój życiowy potencjał, tworzy kształt swojego człowieczeństwa. Realizując zaś siebie człowiek osiąga szczęście i zadowolenie. Powołanie nosi wreszcie charakter moralnego zobowiązania. Jest darem, który nie tylko mówi człowiekowi o tym, że Bóg go kocha i jak bardzo go kocha, ale który domaga się także odpowiedzi. Człowiek obdarzony łaską powołania ma obowiązek to powołanie wypełnić, zrealizować. Jakże wymownie tę prawdę przedstawił Jezus w przypowieści o talentach (Mt 25, 14-30). Pochwałę otrzymali ci słudzy, którzy pomnożyli majątek swego pana. Podobnie i tych darów, które otrzymuje wraz z łaską powołania człowiek, nie można zachować tylko dla siebie, mają one nie tylko cieszyć Obdarowanego, ale także mają „przynosić zysk” tzn. mają człowieka rozwijać i służyć całej ludzkiej społeczności.

Oczywiście człowiek jako istota wolna może odrzucić powołanie, którym obdarza go Bóg. Taki wybór, podobnie jak każdy wolny wybór człowieka, pociąga jednak za sobą pewne konsekwencje. Jedną z nich może być brak możliwości pełnego zrealizowania siebie, wykorzystania talentów, które służyć miały realizacji powołania, wypełnienia tego niepowtarzalnego zadania, które Bóg z tym zaproszeniem związał.

Pismo święte zawiera liczne opisy powołań. W Starym Testamencie szczególnie wymowne są opisy powołań patriarchów, sędziów, królów czy proroków. W Nowym Testamencie na plan pierwszy wybijają się opisy powołania Apostołów. Wszystkie one posiadają pewne elementy wspólne, które pozwalają wyodrębnić kilka etapów w historii każdego powołania.

Najpierw na drodze człowieka staje Bóg. Tak na przykład przemówił w czasie widzenia do Abrahama, ukazał się Mojżeszowi w gorejącym krzewie, stanął przed Piotrem, Andrzejem, synami Zebedeusza, gdy zarzucali sieć w jezioro, stanął na drodze Szawła do Damaszku.

Następnym etapem jest określenie zadania, do którego dana osoba zostaje powołana. Abrahamowi Bóg każe wyjść z rodzinnej ziemi i udać się do kraju, który mu wskaże. Mojżeszowi rozkazuje pójść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu. Apostołom zaś poleca: „Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu…” (Mt 28, 19).

Kolejnym krokiem na drodze powołania jest odejście od dotychczasowego trybu życia, od rodziny, wyrzeczenie się dóbr tego świata. Abraham musiał wyjść z ziemi rodzinnej i domu swego ojca. Andrzej, Piotr i synowie Zebedeusza zostawiają swoje sieci, swoje łodzie, swoje rodziny, dorobek całego życia i idą za Jezusem. Szaweł z prześladowcy staje się najgorliwszym Apostołem.

Niezwykle ważnym elementem w historii każdego powołania jest obecność i pomoc Boga. Człowiek, który na wezwanie Boga porzucił swoje dotychczasowe życie i zdał się całkowicie na Jego wolę, doświadcza szczególnej Bożej pomocy. Abrahamowi Bóg wskazuje drogę, Mojżeszowi daje władzę czynienia cudów przed faraonem, Apostołowie otrzymują władzę odpuszczania grzechów i uświęcania ludzi. Ta obecność Boga sprawia, że powołany staje się jakby innym człowiekiem, zdolnym wykonać zadania, po ludzku sądząc przekraczające jego możliwości. Do Jeremiasza Bóg mówi: „Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi” (Jr 1,18). Wreszcie człowieka powołanego, który pozostał wierny łasce powołania, czeka nagroda. Chrystus zapewnia wszystkich, których powołał: „gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa” (J 12, 26).

Wymienione elementy występują w historii każdego powołania, niezależnie od tego, czy będzie to powołanie do życia małżeńskiego czy samotnego, czy będzie to powołanie do wykonywania określonego zawodu czy powołanie do służby Bogu w kapłaństwie lub życiu zakonnym. Przed każdym bez wyjątku człowiekiem staje Bóg, bo nie ma nikogo, kto nie byłby obdarzony łaską powołania. Każdemu też człowiekowi Bóg daje do wypełnienia konkretne życiowe zadanie. W dialogu z Bogiem człowiek może i powinien to zadanie poznać. Realizacja Bożych planów będzie nieraz wymagała rezygnacji z własnych zamierzeń, będzie wymagała porzucenia tego wszystkiego, co przeszkadzałoby w wypełnieniu powołania. Człowiek realizujący Boże powołanie może zawsze liczyć na obecność i pomoc Boga – Dawcy powołania, dlatego zdolny jest wykonać nawet najtrudniejsze zadania. Każdy zaś, kto pozostanie wierny powołaniu, z pewnością usłyszy kiedyś słowa podobne do tych, które usłyszeli dobrzy słudzy z Jezusowej przypowieści o talentach: „Sługo dobry i wierny! Wejdź do radości twego pana!” (Mt 25, 21).

Powołanie jest darem Bożym dla człowieka. Ten dar każdy człowiek powinien rozpoznać, przyjąć i zrealizować w swoim życiu. Powinien szukać wezwania Bożego w posiadanych zdolnościach i darach, szczególnie wtedy, kiedy zastanawia się nad wyborem zawodu, nad wyborem życiowej drogi. Winien modlić się o dary Boże i o łaskę rozpoznania własnego miejsca w Kościele i świecie, a także we wszelkiej działalności służącej dobru drugiego człowieka, w dawaniu świadectwa Ewangelii, w obwieszczaniu swoim istnieniem, że życie ludzkie dopiero wówczas nabierze pełnego sensu, gdy będzie realizacją Bożego powołania.

ks. Jerzy Olszówka SDS Magazyn SALWATOR, nr 5/2001